Yamaha XVS 650 Dragstar



   ‹ Powrót do stony z opiniami...
Gość


2
Najgorszy cruiser średniej klasy
09.07.2016 11:29:19

W swoim życiu jeździłem 12stoma motocyklami a Drag Star jest najgorszym z nim... przez sezon użytkowania go omal nie zrezygnowałem z jazdy motocyklem. Pierwotna codzienna chęć przejażdżki motocyklem zniknęła, na szczęście po kilku miesiącach udało mi się go sprzedać.

Na początku było ok. stylistyka motocykla była całkiem ładna, starałem się nie zwracać uwagi na wszechobecną tandetę (pełno plastiku na błotnikach, boczkach, atrapy chromu itd. - uznałem to za sensowne próby odchudzenia motocykla). Nie zwracałem też uwagi na widoczne spawy i ogólną kiepską jakość wykonania, ale po 1000 km zacząłem nienawidzić ten motocykl. Po pierwsze straszną hańbą jest zawieszenie, którego (jak napisali na ścigaczu) "nie ma". W standardowym motocyklach z tyłu są dwa wachacze, tutaj zawieszenie jest na sztywno a amortyzator znajduje się pod siedzeniem, próbowałem go dostować do mojej wagi ale nie pomogło zbytnio. Zawieszenie jest tak cholernie twarde, że nawet na drodze która wydawała mi się równa jak stół czułem jak motocykl podskakuje, a na małych dziurach kręgosłup ostro dostawał. Zawieszenie nie jest same, równie beznadziejne są hamulce. Przedni jest słabo wyczuwalny i mało efektowny, trzeba używać dwóch na raz choć i tak jest to za mało. Jedna tarcza z przodu u motocykla ważącego 230 kg?? To żart, w drag starze 125 to wystarcza ale nie w 650. Kolejny mankament to siedzenie, jest źle wyprofilowane do tego jest za nisko a podnóżki są za daleko co powoduje u mnie częste skurcze i ból pleców. (mam 180cm) Tylne siedzenie (od wersji classic) jest tak beznadziejnie wyprofilowane, że pasażerka przy każdym hamowaniu zjeżdżała na mnie. To są właściwie tylko szczegóły bo moja nienawiść do draga tkwi w jego topornym prowadzeniu. Rollgaz pracuje ciężko, biegi wchodzą jak w masło i czasem wypadają, do tego sprzęgło jest masakryczne i chodzi ciężko. Być może są to objawy mojego konkretnego modelu ale na dragu kolegi miałem te same odczucia. Skręcanie tutaj to żadna przyjemność, na początku było ciężko, po ok. 2000 km przyzwyczaiłem się do motocykla ale wciąż zakręty brał topornie, przy pokonywaniu zakrętów powyżej 100 km/h godzine motocykl się jakby miał się rozpaść... Silnik - tragedia. Motocykl przyśpiesza żwawo do 100 km/h, potem jak go przetrzymamy na odkręconej manetce to dochodzi do 130, a max udało mi się osiągnąć 145 km/h. Z tym, że przyjemność z jazdy bez szyby kończy się przy 80 km/h gdy robi się głośno a powietrze chce mnie ściągnąć z motocykla. Gdy zamontowałem szybe, okazało się, że wcale nie jest lepiej, choć nie walczyłem już z wiatrem to jednak 100 okazało się prędkośćią przelotową. Przy 110 motocykl już strasznie wibrował, brzmiał jak mikser i palił znacznie więcej. Strasznie brakuje 6 biegu. Gdzie ta elastyczność o której piszą na forach? Rzeczywiście na 4 i 5 biegu ten motocykl przyśpiesza ale gdy zejdziemy poniżej 60 km/h na czwórce to motocykl szarpie i dławi się, z resztą ma on tendencje robić to bez powodu. Dźwięk? Brzmi jak naked, tylko świsty i dźwięk sprzętu AGD, jedynie przy wkręcaniu się na obroty słychać ryk cruisera, wydechy do wymiany. Motocykl w zależności od użytkowania pali od 5,5 do 7 litrów, nigdy mniej. Jedyny plus jaki znalazłem to bezobsługowy wał i bezawaryjny silnik. Podsumowując, motocykl beznadziejnie radzi sobie w trasie, w mieście? jeszcze gorzej. Ważącym 100 kg więcej Road Kingiem lepiej jeździło się po mieście. Nie chodzi tutaj o szerokość motocykla, bo czasem można się gdzieś przecisnąć ale o to jak topornie się prowadzi, szybko nagrzewa (czasem przegrzewa) a przy wysokich temperaturach śmierdzi jak spalony garnek. Zrobiłem tym szajsem 6000 km i tylko przez połowę czerpałem przyjemność z jazdy, reszta to myśl aż sezon się skończy i będę mógł sprzedać to badziewie. Ale czego oczekiwać po tanim cruiserze? W sumie nie tak tanim bo nie wiadomo dlaczego cena nigdy nie schodzi poniżej 10k. Jak ktoś szuka takiego motocykla to bardziej polecam honde shadow 750 lub Yamahe Virago 535, nimi jeździło mi się o milion razy lepiej. Teraz jeżdżę Hondą NC700X i jestem szczęśliwym bikerem a przykre wspomnienie tego plastikowo-metalowego śmiecia mam nadzieje zostawić za sobą.

Pewnie pojawią się odpowiedzi fanów tego motocykla o tym, że motocykl jest wspaniały i w ogl. To próbujcie pojeździć nim szybciej niż 70 km/h i więcej niż 3000 km rocznie...

Głosy: 22   Przydatna opiniaPrzydatna Nieprzydatna opiniaNieprzydatna

Komentarze użytkowników


AirK

Paweł
Być zdziwionym ,że na drag starze wiatr sieje podczas jazdy?

Gość
Zwyrol widze ze jestes typem czlowieka co nic nigdy nie pasuje ..w harleyu te bys mial sie do czego doczepic napewno...kup sobie hulajnoge i po klopocie..aha zapomnialem byl by problem bo przeciez trzeba sie odpychac hahahah....

Grzechu
Zastanawiam się nad zakupem na pierwsze moto - bardzo przydatna opinia. Dzięki! :)

Gość
Ja zrobiłem przez 10 lat 42tys km.110kg wagi i plecak.Prosty był i niezawodny.Nigdy się nie zepsuł.Olej wymiana co 2 lata.Chorwacja też nie straszna była dla mnie.Jednak choperów żadnych juź nie chcę teraz.




Dodaj swój komentarz

Twój nick    
Przepisz kod