Honda VFR800 V-Tec (2002-2009)



   ‹ Powrót do stony z opiniami...
Gość


3
głos prawy
10.25.2016 23:50:25

Na początku powiem że jestem fanem Hondy, ale ten model to padaka ze względu na elektryke i nie polecam go nikomu. Chyba że lubicie martwić się w trasie czy wrócicie do domu, bo padnie alternator albo regulator napięcia. Jest to kwestia czasu.

Głosy: 0   Przydatna opiniaPrzydatna Nieprzydatna opiniaNieprzydatna

Komentarze użytkowników


Wagabondo
Żadna VFR-ka po 2002 roku czyli wersja z systemem VTEC nie miała regulatora umieszczonego pod siedzeniem. Znajduje się on z przodu ramy w miejscu gdzie jest dostatecznie dobra cyrkulacja powietrza. Wszystkie teksty typu "na początku produkcji" , "wersje przed 2003" są wyssane z palca. Honda nigdy nie miała problemów z elektryką, jeżeli u Ciebie takowe występowały to domniemam, że jest to egzemplarz powypadkowy. Wahających się przed zakupem motocyklistów uspokajam i gorąco zachęcam do kupna. Przejechałem na nim ponad 40k kilometrów bezawaryjnie.

Gość
Elektryka nie pada od razu mi jak popsuł się moduł to najpierw szarpał na wysokich obrotach dopiero po 1 miesiącu całkowicie się uszkodził na takim szarpaniu spokojnie można jeszcze dojechać do domu

Gość
Elektryka jest faktycznie słabym punktem z 3 względów: - pierwsze modele (do przełomu w 2003r) chyba miały regulator pod siedzeniem, był słabo chłodzony i na pewno miały też słaby alternator - zapas mocy alternatora w nowszych wersjach (o ile pamiętam około 140W) to za mało by razem z np długimi światłami (2 sztuki - 110W) używać innych odbiorników jak np ogrzewane manetki. Skutek tego jest taki, że przepala się alternator - kostka łącząca alternator i regulator z czasem od drgań nabiera luzów, czy śniedzieje przez co powierzchnia przepływu prądu słabnie, kostka zaczyna się grzać aż przepalają się przewody i dochodzi do zwarcia. Problemy te jednak z tego co słyszałem stają się bolączką nowszych motocykli gdzie często też montowano przewody o mniejszych średnicach itd. Więdząc to wszystko można zapobiedz awariom i jeździć bez większych obaw.




Dodaj swój komentarz

Twój nick    
Przepisz kod