OPONY I EKSPLOATACJA
AKCESORIA MOTOCYKLOWE
Zachęcamy do dzielenia się swoimi trasami z pomocą edytora. Możesz zaplanować trasę, dodawać zdjęcia, dzielić się z nią ze znajomymi i otrzymywać komentarze.
LS2 Vector II to prawdopodobnie najlepszy kask jaki można dostać w tej półce cenowej - bije na głowę Nolana i tańsze modele HJC. W cenie 650 PLN mamy pinlock w zestawie, 6 rozmiarów skorupy, włókno szklane i najnowszy certyfikat bezpieczeństwa ECE.2206. Wentylacja jest odczuwalna na czubku głowy i na froncie, do tego jest względnie cichy! Serio nie wiem czego można by oczekiwać więcej w tej cenie. Po prostu petarda. No chyba że wydacie troszkę więcej i kupicie sobie wersje Carbon, która będzie znacznie lżejsza. Cena/jakość - NIE DO POBICIA!
Pozwólcie, że zaoszczędzę Wam 359 PLN 🙃 Tak więc szarpnąłem się na tą koszulkę termo - wcześniej dużo czytałem o tym jak cudowna jest wełna merynosów, jakie ma właściwości i jak niesamowicie ciepła jest więc pomyślałem - no super, w końcu coś co jest cienkie i zapewni komfort jazdy na motocyklu od wczesnej wiosny do późnej jesieni! Może nie tanio, ale jeśli jest taka super to nie będę żałować. No i nie żałuje, ale z drugiej strony można mieć to samo za 1/6 ceny - po pierwsze nie jest tak SUPER HIPER MEGA ciepła jak ludzie mówią. Przy temperaturach 5 stopni jest zwyczajnie zimno. Komfort cieplny na poziomie dość cienkiej bluzy polarowej kupionej gdzieś tam kiedyś za grosze, grubszy polar jest już zdecydowanie cieplejszy. Zalety merynosa w porównaniu do polaru - idealnie przylega, odprowadza pot i nie śmierdzi. No i tutaj przechodzimy do sedna - takie właściwości sprawdzą się w sporcie, ale na motocyklu w zimie gdzie się nie pocimy - nie musimy mieć wełny merynosowej na sobie, wystarczy coś ciepłego - tzn. polar cieńszy lub grubszy i to wszystko. Tak więc merynosy TAK, ale niekoniecznie na motocykl. Na narty, snowboard, biegania późną jesienią i wiosną - super! Ale na moto wystarczy wam polar, bo jest tańszy i zapewni taki sam komfort jazdy w zimowych warunkach. Ewentualnie takie puchwowe kurtki-kamizelki - chyba z Rebelhorna coś takiego widziałem. Jak macie, będziecie zadowoleni, nie jest zła, ale jak jesteście zmarzluchami to są lepsze opcje.
Motocykl posiadam od roku, oprócz eksploatacji nic się nie dzieje, zawieszenie daje radę silnik rwie do przodu.Jak ktoś się karnie zawsze spotykam się z pozytywnymi opiniami ale wszyscy zaskoczeni bo nie wiedzą że coś takiego jest i ile to kosztuje. Nie ma porównania do tanich chińczyków. Widać doświadczenie Kove z Dakaru
Ogólnie jeśli chodzi o właściwości użytkowe - nie narzekam. Jak wspomniał poprzednik wygodne, dobrze wentylowane i po prostu lubię w nich jeździć, ale z jakością wykonania jednak nie jest tak dobrze. Rękawiczki mają wszywane zakończenie z napisem buse i w jednej z rękawiczek nici z tego wykończenia popruły się dość szybko - po około 3 miesiącach już nitki popuszczały. Będe musiał albo odesłać na gwarancję albo oddać krawcowej albo samemu to zszyć - niby nic wielkiego, ale jednak... Mam nadzieje, że widać dobrze na zdjęciach.
Jeździłem podobną Hondą click 125, po wyspie Bohol i Panglao. Idzie jak burza wjedzie pod każdą górę z każdym obciążeniem, które się na nią praktycznie zmieści Na przykład: 2 osoby dorosłe 120kg + 80 kg + dziecko 20 kg wraz z zakupami i pełną butlą 11kg LPG. Prędkość maxymalna jakieś 98 km/h, pali stosunkowo niewiele, nie kopci, nie psuje się. Można taką wypożyczyć za 300 Pesso za dzień Na Panglao lub 400/ dzień na Bohol/ Anda. ( odpowiednio 21 zł - 28 pnl). Wybierając się w dłuższą podróż należy jednak ubrać kask, bo zdarzają się kontrole policyjne, a jak nie masz żółtej skóry i płaskiego nosa... to zapłacisz wysoką karę za jego brak.
Kupiony w maju 2025 rocznik 2024. Moją opinię można podzielić na 4 rozdziały:
1. Wygląd - czyli to co widzimy od razu, tutaj bardzo indywidualnie. dla mnie wygląd to 10/10 super się prezentuje wersja Rally Explorer - masywny, ale proporcje zachowane nie jak np. GS 1250 Adv czy 1300 Adv gdzie wielki masywny przód ale reszta jakby nie pasowała bez kufrów. z kuframi GS wyglądają bardzo ładnie tzn ten 1250 bo 1300 wygląda ... beznadziejnie - stąd moja decyzja o Triumphie. Poza tym GSów jak psów, a tutaj TT120RE mam wrażenie jest czymś ekskluzywnym bo nie ma ich tak dużo. Słabe brzmienie wydechu i nawet akcesoryjne tłumiki tego nie poprawiają, ale mi to nie przeszkadza wcale. Na postoju nie robi wrażenia. Ale przy wkręceniu się ba obroty podczas jazdy już jest inaczej i pięknie.
2. Użytkowanie - tutaj jest gorzej - 8 lub nawet 7/10 ale nie ma ideałów. niestety ochrona przed wiatrem jest słaba, nie bardzo mam 187cm, ale trzeba akcesoriów, żeby to poprawić. Jestem przed zakupem bocznych deflektorów od PUIG żeby poprawić fatalny hałas powietrza w bok kasku. Brakuje automatycznych świateł z dziennych na mijania - no kurcze marka premium a nawet chinczyki to mają. interfejs wyświetlacza też jest mocno dyskusyjny. szkoda, bo konkurencja jest tutaj dużo lepsza. brak gniazda USB - zapalniczka w 2024 roku to już prehistoria.
Ale jeździ się nim doskonale, nie czuć masy po ruszeniu, mocy zawsze pod dostatkiem, spalanie bardzo dobre, można zrobić 500km na baku przy spokojnej turystycznej jeździe i na tym mi zależało mi pali z pasażerem i kuframi ok 5,5l/100km. Wał czyli brak zabawy z łańcuchem - tego chciałem.
Wydajne światła, bezpieczna jazda po zmroku, tylko szkoda, że sam się nie przełączają z dziennych na mijania, bo dzienne wyglądają bardzo korzystnie i oryginalnie.
Bardzo bardzo wygodne siedzisko dla kierownika i pasażera, można robić 500km i to jest do przeżycia. Inne marki Adventure nie dają jakiego komfortu.
3. Koszty - w zakupie wypada zdecydowanie lepiej nić bezpośrednia konkurencja czyli duży GS, Multistrada 4, KTM 1290 tańszy, ale zobaczymy jak będzie z 1390. Nawet Honda CRF1100AS już jest w podobnych pieniądzach, a moc w Tygrysie zadecydowanie większa. Pytanie czy potrzebna? Mi odpowiada i daje bardzo dużo dodatkowej frajdy. Serwis ceny też konkurencyjne, dzięki interwałom serwisowym też nie trzeba latać co 10tys km tylko 16tys km. Chociaż serwis zaleca co 10tys tak czy inaczej no i wiadomo co rok.
4. Podsumowanie - Tygrysa wybrałem trochę sercem a trochę rozumem, z jednej strony GS to król segmentu i ... koniec. GS1300 przeraził mnie wyglądem, chciałem nowy mocykl a 1250 Adv już nie było. Afryka AS z kołem 19" z przodu wygląda pokracznie, KTM ... nie wiadomo co i jak z nowym właścicielm, a Ducati cena z kosmosu.
Nie jestem pożeraczem kilometrów, ale od maja do listopada zrobiłem 8000km, więc coś tam już wiem.
Wygląd, moc, technologia są tutaj super, brakuje tu i tam, ale nie ma ideałów. Na pewno jest to motocykl oryginalny nie tak opatrzony jak GS i to widać jak się ludzie oglądają za nim, mnie to cieszy. Jazda jest wielką przyjemnością zarówno jak latam szybciej jak i spokojnie turystycznie.
A ja nie podzielam tych zachwytów nad Michelinami Road 5 :( Dla mnie to spore rozczarowanie po Dunlop Sportmax GPR-300. Dunlopy miałem ponad 2 sezony na Hondzie NT1100 - zrobiłem na nich ok. 7 kkm i nie miałem żadnych zastrzeżeń. Sprawdzały mi się do jazdy turystycznej oraz w mieście przy dojazdach do pracy zasadniczo w każdych warunkach. Zaznaczę, że jeżdżę w miarę przepisowo, tj. zazwyczaj w limitach prędkości, no może plus 10-20 km/h. Fajnie też trzymały na torze w Łodzi (podczas szkolenia). Przed planowanym dłuższym wyjazdem wymieniłem je na (dzisiaj moim zdaniem mocno PRZEreklamowane) Micheliny Road 5. Dzisiaj po przejechaniu na Michelinach 7 kkm powiem tak: chętnie bym wrócił do moich Dunlopów i raczej następny komplet nie będzie z Michelina. Road 5 łapią uślizgi ot tak same z siebie na asfalcie, szczególnie np. na farbie/liniach drogowych, czego nie zauważyłem nigdy wcześniej przy takiej samie jeździe na Dunlopach :( Niby wszystko Ok, ale ... ale jeżdżąc na Road 5 nie raz miałem wrażenia jakby opona tylna przesunęła mi się o centymetr czy kilka na winklu. Nie straciła całkiem przyczepności, ale poczułem takie lekkie uciekanie tyłu motocykla (kanapy) spod tyłka. Jak wyżej napisałem, przy tym samym motocyklu, stylu jazdy i podobnym przelocie ok. 7 kkm, na GPR-300 nigdy wcześniej mi się to nie zdarzyło, a na Michelinkach - kilka razy :(
Miałem te opony nieco ponad 2 sezony na Hondzie NT1100 - zrobiłem na nich ok. 7 kkm i nie miałem żadnych zastrzeżeń. Sprawdzały mi się do jazdy turystycznej oraz w mieście przy dojazdach do pracy zasadniczo w każdych warunkach. Zaznaczę, że jeżdżę w miarę przepisowo, tj. zazwyczaj w limitach prędkości, no może plus 10-20 km/h. Fajnie też trzymały na torze w Łodzi (podczas szkolenia). Przed planowanym dłuższym wyjazdem wymieniłem je na (prze)reklamowane Micheliny Road 5 i przejechawszy 7 kkm na nowych kapciach powiem: chętnie bym wrócił do Dunlopów. Micheliny łapią uślizgi ot tak same z siebie, np. na farbie/liniach drogowych, czego nie zauważyłem nigdy wcześniej przy takiej samie jeździe na Dunlopach :(
witam jestem posiadaczem cbf1000 z 2008roku z przebiegiem 18450 km. Moror bardzo ekonomiczny żwawy i nie psuje się .Pozycja wygodna można 800 km zrobić i zmęczenia nie ma
Fajna maszyna na pierwszy motor bo nie jest taka narwista
polecam ten bezawaryjny i bezproblemowy sprzet
Jestem posiadaczem Junaka 902 euro 5 50 cm. Czyli na wtrysku . Przejechałem nim na razie ponad 2 tys. Km . Kupiłem jako nowy w salonie . Co ciekawe . Nie miał żadnej blokady (ogranicznika) jak się okazało . Dowiedziałem się i tym po przejechaniu 800 km. bo dopiero wtedy spróbowałem mu mocniej docisnąć gazu :-) Rozpędzilem go prawie do 80km/u . Nieźle . Aż mi koparka opadła . Motorek bardzo mi się podoba . Przypomina mi maszyny z minionej epoki jakimi kiedyś jeździłem . Fajna sylwetka , gruba tylna opona , i dźwięk z rury jak w "dorosłym" motocyklu , nie w motorowerze . Silnik 3.5 konia , no cóż , to nie jest za dużo . Pod górkę trochę słabnie , ale nie wymagamy za dużo od takiego silniczka . Na prostej jednak , można go nieźle napędzić . Nie katuję go jednak zbyt mocno . Jeżdze nim na wypady za miasto , na ryby , na grzyby , czy tak po prostu turystycznie , w promieniu kilkudziesięciu kilometrów od domu . Spalanie niewielkie , bardzo ekonomiczny . Duży bak paliwa pozwala naprawdę dużo pojeździć . Jestem w nim zakochany :-) . Bardzo mi się podoba i ciągle szukam okazji żeby nim gdzieś pojechać . Na trasie jeżdżę przeważnie z predkością 55-65 km/h . Taka prękosc mi w zupełności wystarcza . Raczej wystrzegam się jazdy "do dechy" . Myślę że przy regularnych wymianach oleju i regulacji zaworów ten silniczek wytrzyma długo . Polecam wszystkim niezdecydowanym . Wiem że piszą o chińczykach nie najlepiej , ale ja naprawdę nie mam na co narzekać . Pozdrawiam .
Po trzech różnych mniej lub bardziej zwariowanych nakedach kupiłem Monkeya. Instant win. Nie ma to ani mocy, ani przyspieszenia, ani prędkości. Za to jest najlepszym motocyklem do przysłowiowego "wyjazdu po bułki". I żeby po prostu przewietrzyć głowę. Niesamowicie modyfikowalna, wspaniale zrobiła jak to u Hondy z dostępnością miliona możliwości tweakowania, to idealny wybór do jazdy dla samej frajdy z jazdy. No i fakt że jest taka mała sprawia że ludzie oglądają się za tobą i im też udziela się radość z jazdy. Motocykl który niczego nie musi udowadniać. Jeśli chcesz być kimś, kupujesz Busę. Jeśli jesteś kimś, kupujesz Monkeya ;)
Po bardzo wielu latach śmigania Intruderami, wziąłem raz na weekend Bulldoga. Fakt, że wibracji to on nie ma wcale, dźwięk jest niski i basowy, kanapa wygodna i vmax niezły, bo doszedł mi do 190 km/h i to nez najmniejszej nerwowości.
Ale w sumie to wynudziłem się na nim jak na żadnym innym motocyklu. Był tak obrzydliwie poprawny, że nie czułem najmniejszego śladu ekscytacji z jazdy. Przy wszystkich zaletach (a może właśnie przez nie) Bulldog wydał mi się motocyklem doszczętnie wypranym z charakteru.
Ocena użytkowników
Brak oceny
Liczba komentarzy
0
Ocena użytkowników
Brak oceny
Liczba komentarzy
0
Ocena użytkowników
Brak oceny
Liczba komentarzy
0
Ocena użytkowników
Brak oceny
Liczba komentarzy
0
Ocena użytkowników
Brak oceny
Liczba komentarzy
0
Ocena użytkowników
Brak oceny
Liczba komentarzy
0
Ocena użytkowników
Brak oceny
Liczba komentarzy
0






