Co się do c*** dzieje z tymi zlotami?
Patrze i oczom nie wierze - czy teraz każdy zlot musi zaczynać się od mszy? Przecież motocykliści to była kiedyś grupa ludzi ponad podziałam - każdy przyjechał spotkać się na luzie, wypić piwko, pobawić się z ludźmi bez względu na to czy są katolikami czy nie. Czy tylko ja uważam to za jakieś nienormalne?











